orchidea magia piekna: lutego 2017

niedziela, 26 lutego 2017

ZAKOCHAŁAM SIĘ W TYM LAKIERZE! ESSIE ETERNAL OPTIMIST


Jakiś czas temu zapragnęłam powiększyć moją minimalistyczną kolekcję lakierów do paznokci o kolor, którego wcześniej nie miałam. Nie sądziłam, że zdetronizuje wszystkie inne kolory, jakie wcześniej lubiłam!


Jeśli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że uwielbiam lakiery marki Essie. Nigdy mnie nie zawiodły. Próbowałam już sporo lakierów innych marek i za każdym razem byłam niezadowolona z trwałości.
Z tego powodu postanowiłam postawić na jakość, nie ilość i moja kolekcja obejmuje 5 lakierów (w tym jeden marki Kiko, który jest ok, ale nie ma takiej trwałości jak lakiery Essie).
Już nie będę przedłużać - pewnie jesteście ciekawi na punkcie jakiego koloru oszalałam?


Oto lakier Essie eternal optimist. Jest to lakier - dla mnie - idealny. Nazwa świetnie odzwierciedla jego kolor. Ciepły, ale jednocześnie neutralny. Widoczny, ale nie narzucający. Pasuje na każdą okazję. Odkąd go posiadam, noszę go codziennie i wiem, że prędko nie przejdzie mi ten szał - nic dziwnego!


Czy jest trwały? U mnie utrzymuje się świetnie nawet do tygodnia! Oczywiście, pod niego używam bazy. A manicure wykańczam utrwalającym topem (ale każdy z lakierów testuję w ten sposób i wiele nie daje rady). Taka trwałość jest dla mnie idealna. Nie muszę martwić się o to, żeby co chwilę coś poprawiać - a to jest dla mnie bardzo ważne.


Gdzie można go kupić? Mój kupiłam w Hebe za jakieś 32 zł. Tak - nie jest to najtańszy lakier, ale zdecydowanie warty tych pieniędzy. Zwłaszcza, gdy często sięgamy po dany kolor.
Lakiery Essie można także dostać w sprzedaży internetowej, gdzie inne odcienie można kupić w naprawdę niskich cenach.


Odkąd posiadam i noszę ten lakier na paznokciach, wiele osób komplementowało mój manicure. Wiele osób także pytało mnie co to za lakier i jaki kolor, bo koniecznie muszą go kupić. Nie dziwię się, że robi taką furorę. Przez swoją uniwersalność będzie świetnym wyborem dla każdego!
Czy będę powiększać moją kolekcję lakierów? Nie! Znalazłam swój ideał, który zostanie ze mną na długo!


poniedziałek, 20 lutego 2017

PRZYGOTUJ SWOJE CIAŁO I STOPY NA WIOSNĘ! Z OLEJKIEM W SPRAYU DO CIAŁA I PEELINGIEM DO STÓP MARKI iNELL

Zima nas jeszcze nie opuściła, ale niebawem poczujemy pierwsze promienie wiosennego słońca. A to idealny moment na wprowadzenie regularnych rytuałów pielęgnacyjnych! Warto zwrócić uwagę i skupić się na właściwej pielęgnacji aby osiągnąć fajne efekty jak najszybciej!



W moim rytuale pielęgnacyjnym nie może zabraknąć kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jak zapewne już wiecie, uwielbiam produkty o działaniu silnie nawilżającym i odżywczym, ale o lekkiej formule. Szczególnie ta cecha jest przydatna, gdy rano nie mogę poświęcić dużo czasu na czekanie aż balsam, olejek czy masło się wchłonie. Z tego powodu uwielbiam olejki do ciała w formie sprayu.



Olejek do ciała marki inell intensywnie nawilża i odżywia, ale jednocześnie nie stwarza bardzo tłustej, trudno wchłanialnej powłoki. To znacznie przyspiesza poranny rytuał pielęgnacyjny. Najpierw szczotkuję ciało na sucho, następnie spryskuję wybrane miejsca olejkiem i rozsmarowuję go w kilka sekund. Uwierzcie mi - zajmuje to raptem kilka minut!



Dzięki zawartości oleju sezamowego, oleju z owoców dzikiej róży, maśle shea oraz oleju arganoweo produkt idealnie sprawdzi się nawet u osób z bardzo suchą skórą. Bisabolol, który jest składnikiem ekstraktu z rumianku rzymskiego, działa łagodząco, antyseptycznie - świetnie sprawdza się w przypadku skóry skłonnej do alergii i naczyniowej.
Powiem Wam w sekrecie, że fajnie sprawdza się także jako produkt ochronny na końcówki włosów. To sprawia, że olejek jest niezwykle uniwersalnym kosmetykiem.
Będę regularnie wracać do tego kosmetyku, gdyż idealnie wpisuje się w moje potrzeby pielęgnacyjne.



Ale na tym nie koniec. Czas na stopy! Czy nikt z Was nie marzy o pięknych, gładkich i miękkich stopach? Na to pytanie nie muszę odpowiadać, bo odpowiedź bardzo dobrze znam!
Czy istnieje kosmetyk, który jednocześnie poprawi kondycję naszych stóp nie rujnując przy tym portfela? Oczywiście, że tak! Właściwą pielęgnację warto zacząć od zastosowania peelingu.



Czemu to właśnie peeling jest tak ważnym punktem w moim rytuale pielęgnacyjnym? Peelingi zdzierają martwy naskórek, który jest barierą dla substancji aktywnych. Dzięki nim, kremy czy balsamy zastosowane po ich użyciu, będą działać efektywniej!



Szczególnie w przypadku stóp ważne jest regularne złuszczanie. Zrogowaciała skóra nie tylko stwarza problemy estetyczne, ale także pielęgnacyjne. Zwłaszcza, gdy pęka - a to wywołuje ból. Lepiej tego uniknąć. Regularne stosowanie peelingów pozwala utrzymać skórę w świetnym stanie.

W przypadku pielęgnacji stóp najbardziej lubię peelingi mechaniczne, z drobinami pochodzącymi ze skorup orzechów. A peeling marki inell idealnie wpisuje się w moje upodobania. Dodatkowo, lubię gdy produkt posiada właściwości antyseptyczne i odświeżające. Dzięki temu moje stopy odczuwają ogromną ulgę po ciężkim dniu. Ekstrakty z mięty pieprzowej i rozmarynu spisują się w tej roli wyśmienicie. Za to mocznik odpowiada za właściwe utrzymanie równowagi pomiędzy oczyszczaniem a nawilżaniem. To składnik, którego warto szukać w innych produktach do pielęgnacji stóp. Dzięki niemu skóra nabierze miękkości i będzie nawilżona przez długi czas.



Kosmetyki dostępne są stacjonarnie i w sprzedaży wysyłkowej w sieci sklepów L'eclerc

niedziela, 12 lutego 2017

ŁAGODNY I SKUTECZNY DEMAKIJAŻ W JEDNYM? TO MOŻLIWE! POZNAJ MOJE NOWE ODKRYCIE - PŁYN MICELARNY ORAZ ŻEL DO DEMAKIJAŻU MARKI iNELL

Dobry, skuteczny, a zarazem łagodny demakijaż to postawa mojej pielęgnacji. Nie wyobrażam sobie pójść spać z warstwą makijażu zmieszanego z sebum i wszelkimi zanieczyszczeniami, które osiadły na skórze w ciągu całego dnia! Demakijaż to etap pielęgnacji, który dotyczy KAŻDEGO rodzaju skóry - nie tylko tłustej i trądzikowej.  Powiem to jeszcze raz - każdego - bez wyjątku!


Jak zapewne już wiecie, moje przygody z produktami do demakijażu - szczególnie oczu - kończyły się różnie. Największe problemy przysporzył mi płyn do demakijażu marki Garnier. Z tego powodu do produktów do zmywania makijażu oczu podchodzę ostrożnie. Zanim wydam jakąkolwiek opinię, testuję dany produkt w różnych warunkach i w tym czasie nie zmieniam innych produktów do pielęgnacji.


Płyny micelarne to moje ulubione produkty do demakijażu. Zawierają micele, które składają się z ogromnej liczby cząsteczek o działaniu hydrofilowym i lipofilowym. Dzięki takiemu połączeniu, jeden produkt potrafi uporać się z różnymi rodzajami zanieczyszczeń na naszej skórze.

Ostatnio testowałam płyn micelarny marki inell. I wiecie co? Zaskoczył mnie swoją skutecznością i delikatnością. Moje wrażliwe i skłonne do łzawienia oczy poczuły ulgę. Dzięki zawartości ekstraktu z liści peonii, która wykazuje działanie uspokajające, łagodzące, płyn sprawdzi się także u osób z cerą wrażliwą i naczynkową.


Jako makijażystka, często sięgam po kosmetyki trwałe i wodoodporne. A, jak zapewne wiecie, takie produkty ciężko jest usunąć. Ten micel poradził sobie z nimi świetnie! Usunął wszelkie eyelinery, kredki czy wodoodporny tusz - bez zbędnego tarcia!


Uwielbiam płyny micelarne, gdyż są to produkty wielofunkcyjne. Służą nie tylko do demakijażu, ale są także idealnymi zamiennikami toników. Dzięki temu sprawdzają się zarówno do użytku domowego, jak i w podróży. Kupując jeden produkt jesteśmy w stanie zaoszczędzić czas i pieniądze, co idealnie wpisuje się we wszechobecne dążenie do minimalizmu. A ja już wiem, że w mojej kosmetyczce zagości na dłużej!


Drugim produktem, który wzbudził moje ogromne zainteresowanie, był żel do demakijażu marki inell. Większość żeli, które znam, przystosowana jest do oczyszczania wyłącznie skóry twarzy. Jakie było moje ogromne zaskoczenie, gdy okazało się, że ten żel został specjalnie stworzony do mycia wrażliwych okolic oczu!


Żel przeznaczony jest do zmywania produktów wodoodpornych. Bez problemu radzi sobie z wodoodpornym tuszem, kredkami i eyelinerami w żelu. Obawiałam się, że dla okolic oczu może być zbyt silny - jednak moje obawy zostały całkowicie rozwiane! Jednym ze składników jest ekstrakt z chabra bławatka, który działa łagodząco. I faktycznie - żel nie wywołał żadnego podrażnienia moich wrażliwych oczu!


Dzięki żelowej konsystencji, używałam go na dwa sposoby - nakładałam na wacik i przecierałam lub aplikowałam na dłonie, rozmasowywałam w miejscu, które chciałam oczyścić. W obu przypadkach demakijaż kończyłam z użyciem wody.


Ogromnym plusem tego żelu jest jego uniwersalność. Pozwala na jednoczesne zmycie makijażu oczu i twarzy, co wpływa na przyspieszenie demakijażu.


Szczególnie polubią go osoby, które mają tendencję do nakładania jednorazowo zbyt dużej ilości płynów - uwierzcie mi, wielu ludzi ma ten problem! Płyny w nadmiernej ilości, nawet mimo bardzo łagodnego składu, potrafią wywołać podrażnienie. Żelowa konsystencja tego kosmetyku pozwoli uniknąć nadmiernego przedostawania się produktu do oczu.
Bardzo chętnie będę sięgać po ten żel do zmywania mocnych makijaży i charakteryzacji - wiem, że w tej roli poradzi sobie wyśmienicie!



Powtórzę w tym miejscu pytanie z tytułu tego wpisu - czy możliwe jest zrobienie jednocześnie łagodnego i skutecznego demakijażu? Z przyjemnością odpowiem - oczywiście, że tak!
Zawsze szukam płynów i żeli, które pozwolą mi z powodzeniem zmyć makijaż bez wywołania podrażnień i uczuleń. Wiele produktów z tej kategorii już mnie zawiodło. Natomiast te dwa zrobiły na mnie ogromne - oczywiście pozytywne -wrażenie! Oczyszczają łagodnie i skutecznie, więc będę po nie sięgać z przyjemnością!


Kosmetyki dostępne są stacjonarnie i w sprzedaży wysyłkowej w sieci sklepów L'eclerc

środa, 1 lutego 2017

CO JEST W MOJEJ KOSMETYCZCE?

Ostatnio mój makijaż dzienny ograniczyłam do niewielkiej ilości produktów- dzięki temu nie tylko skróciłam czas jego wykonywania, ale także unikam dylematów w stylu "a jakie to dziś produkty użyję?"!







 






     

Produkty, o których mowa, to:
- krem BB dr G. Goowonsesang brightening balm lub Klairs illuminating supple blemish cream
- korektor Bell hypoallergenic
- puder Arbonne setting pretty transluscent powder
- bronzer Kobo sahara sand
- róż Mac frankly scarlett
- rozświetlacz Kiko enriched flower highlighter
- eyeliner Bobbi brown long wear eyeliner bronze shimmer ink
- w przypadku, gdy nakładam cienie sięgam po paletę Makeup revolution salted caramel (lub Zoeva cocoa blend) i bazę pod cienie Lumene beauty base eyeshadow primer
- do brwi Bell wanted long lasting eyeshadow
- tusz Too faced better than sex
- pomadka Nyx soft matte lip cream 22


Tutaj możecie zobaczyć krótki film z tymi produktami w roli głównej:





Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka