orchidea magia piekna: MOJA WLOSOWA HISTORIA - EWA

wtorek, 5 sierpnia 2014

MOJA WLOSOWA HISTORIA - EWA

Dzisiejszy post, jak tytuł wskazuje, dotyczy historii moich włosów - czy co się zmieniało wraz z upływem czasu? Jak wygląda moja pielęgnacja i co sprawiło, że mogę cieszyć się z posiadania długich włosów (co zawsze fryzjerzy mi odradzali twierdząc, że moje włosy się do tego nie nadają - wtf?)?

Najstarsze zdjęcie moich włosów posiadam z okresu liceum (kwiecień 2008 r.). Tak wygląda mój naturalny kolor - typowy, mysi odcień brązu. Wtedy jeszcze miałam długie włosy, lecz - co zapewne widzicie na zdjęciu - kochałam zabawy z prostownicą. Niestety prostowanie włosów jest cholernie wciągające i zaczyna się od wyprostowania włosów raz na jakiś czas, a kończy się na ich codziennym katowaniu. Oczywiście wtedy jeszcze nie używałam żadnych produktów ochronnych, o których dowiedziałam się potem. Zapytacie o pielęgnację? Oczywiście jakieś typowe produkty drogeryjne.


Mimo braku chęci pozbycia się długich włosów - ścięłam je i to dość radykalnie. Zostały one mocno skrócone i wycieniowane. Miałam niestety problem z ich wywijaniem się i co robiłam? Oczywiście myłam je codziennie i po wysuszeniu, katowałam prostownicą (bo inaczej nie mogłam sobie z nimi poradzić). Tutaj też widzicie mój naturalny kolor.





































Po jakimś czasie, gdy zaczęły rosnąć, postanowiłam je pofarbować. Najpierw był to brąz...





































Kolejno, jeszcze inny odcień brązu...





































W tym czasie już trochę odrosły. Mimo to, widać stare "ślady obcięcia" w postaci nierównych włosów. Pielęgnacja nadal typowo drogeryjna, lecz z użyciem środków ochronnych i wprowadzeniem jedwabiu.


Potem zachciało mi się zmian i postanowiłam zmienić fryzurę - oczywiście padło na coś wykombinowanego i wariackiego - jedna część dłuższa, druga krótsza. Dodatkowo zostały zafarbowane przez fryzjera. Odzyskały trochę życia, ale aby utrzymać kształt, musiałam korzystać z prostownicy, co nie pomagało moim włosom :(





































I włosy dalej sobie rosły...





































...aż do kolejnego ścięcia - tym razem na modnego boba. Nawet lubiłam tę fryzurę, ale jak to wcześniej opisywałam, nie byłam w stanie - w przypadku krótszych fryzur - zrezygnować ze stylizacji termicznej. 





































Następnie zachciało mi się czarnego koloru - no i miałam go. Oczywiście musiałam wybrać najgorszą farbę, jaka istnieje, czyli palette. Nie mogłam za chiny pozbyć się jej resztek z włosów, więc dalej farbowałam się na czarno.


Dodałam tylko grzywkę. I prostowałam dalej...





































Niestety pewnego dnia przyszedł mi do głowy kolejny pomysł i postanowiłam sama na własną rękę pozbyć się czerni i kupiłam rozjaśniacz i rudą farbę i użyłam oba te specyfiki. Na szczęście moje włosy jakoś to przeżyły i nie wypadły. Dodatkowo zostały obcięte z powrotem na krótszego boba. Na zdjęciu widać jak mocno były wycieniowane. 





































Tutaj powoli zaczął się okres, kiedy zaczęłam wprowadzać "lepszą" pielęgnację. Zaczęłam kupować typowo profesjonalne kosmetyki do włosów, które trochę poprawiły stan moich kosmyków. Przynajmniej na tyle, że mogłam je trochę zapuścić.



Ale nastąpił moment, kiedy zaczęłam zwracać uwagę na to, co kładę na włosy. Powoli odstawiałam prostownicę. Używałam jej, ale rzadziej i dodatkowo zrezygnowałam z codziennego ich mycia. W krytycznych sytuacjach ratowałam się suchym szamponem. Nie pamiętam w tej chwili jakie kosmetyki wtedy używałam.






































Po jakimś czasie sama zrobiłam sobie rozjaśnianie końcówek, takie niby ombre. Niestety włosy na tym ucierpiały i tym bardziej zaczęłam zgłębiać tajniki włosomaniaczek - po to, aby były zdrowsze i ładniejsze.





































W ubiegłym roku, z okazji zbliżającego się mojego ślubu, postanowiłam kupić sobie doczepiane włosy, aby ulepszyć wygląd fryzury. Kupiłam włosy w odcieniu ciemnego, lekko rudawego blondu i przez przypadek- problem- niemożność zrobienia samej sobie fryzury na ślub trafiłam do bardzo fajnej i ogarniętej fryzjerki, która najpierw zafarbowała mi włosy pod odpowiedni kolor, a potem zrobiła fryzurę ślubną. Byłam z niej bardzo zadowolona. I wtedy nastąpił przełom. Postanowiłam już nie eksperymentować z kolorem, gdyż ten skradł moje serce i czułam i czuję się w nim dobrze. 





































Odstawiłam prostownicę i suszarkę. Jeśli użyję ich, to od wielkiego święta. Nie kładę się spać z mokrymi włosami, dodatkowo do spania luźno związuję je na czubku. Używam szczotki z naturalnym włosiem lub drewnianego grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami i itp.
Zaczęłam patrzeć na składy produktów, ale nie odstawiłam całkowicie silikonów, które wcale nie są złe (tylko trzeba nauczyć się ich używać). Moją dokładną pielęgnację opiszę w najbliższym poście i w nim też postaram się umieścić jak najwięcej porad i spostrzeżeń o pielęgnacji włosów, jakie tylko znam.
Same odrosty farbuję średnio co 1-1,5 miesiąca. Najbardziej polubiłam farbę Revlonu (dostępna w Rossmannie), ale Garnier olia też jest ok. Tak wyglądają, gdy są cały dzień związane i potem rozpuszczone i gdy mam odrosty: 
























A tak, gdy odrosty są pofarbowane:


Generalnie, moje włosy przeszły sporą metamorfozę. Czeka mnie jeszcze wiele pracy, żeby końcówki nie rozdwajały się i nie plątały, ale czuję, że jestem już bliżej, niż dalej :)
Jak będę mieć okazję, poproszę męża o zrobienie fotki moich włosów, to wstawię je do posta o mojej aktualnej pielęgnacji.
Napisałam ten post ku przestrodze dla innych oraz po to, aby pokazać, że wiele błędów da się naprawić i dalej można pracować nad coraz lepszym rezultatem. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :P

41 komentarzy :

  1. Długą drogę Twoje włosy przeszły
    ,ale uwierz miałam podobnie. Uzależnienie od prostownicy, samodzielne farbowania i nie raz czarne włosy.
    Na tym ostatnim zdjęciu super wyglądasz, kolor idealny, naturalny ~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Już trochę urosły :P ale będę musiała niedługo podciąć je troszkę^^

      Usuń
  3. Ale masz teraz piękne włosy :) Ładnie Ci było też w grzywce :) Mam podobny naturalny kolor i strasznie go nie lubię, dlatego też farbuję na blond. Ale widzę, że miałyśmy podobnie z historią włosów :) Też farbowałam na ciemne, ścięłam na krótko, a teraz zapuszczam i farbuję na blond :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozumiesz moje przeszłe dylematy :P
      A co do grzywki, była ok, ale mam przetłuszczającą się strefę T, co bardzo utrudniało mi jej noszenie :/

      Usuń
    2. Jasne, że rozumiem :D
      A to chyba, że tak :) Ja już dawno krzywki nie nosiłam :) I raczej u mnie by się nie sprawdziła, bo mam takie włosy, że ta grzywka wywijałaby się na wszystkie strony :P

      Usuń
  4. Rzeczywiście spora metamorfoza :) Ale powiem Ci, że masz piękne, grube i lśniące włosy! Aż zazdroszczę :) Ja mam swoje naturalne w kolorze blond a farbuję na ciemny brąz - w takich się znacznie lepiej czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja odwrotnie - jakoś mnie ciągnie do jasnych :D Ale ważne, żeby się dobrze ze sobą czuć :D

      Usuń
  5. moje przecierpialy chyba tyle co i Twoje :D w krotkich tez Ci bylo do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam nawet tego boba, ale jednak co długie to długie :D

      Usuń
  6. Sporo różnych fryzur przerobiłaś :) Najbardziej podoba mi się ten obecny kolor na ostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najbardziej go lubię i nie zamienię go na inny :)

      Usuń
  7. ślicznie wyglądasz na tym ostatnim zdjęciu choć na kilku innych również jest bardzo ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że zmieniałaś włoski jak kameleon :) ja też tak bym miała jeśli porównałabym wszystkie zdjęcie od gimnazjum :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tych zmian było i uświadomiłam to sobie tak dobrze dopiero jak zaczęłam gromadzić zdjęcia do tego postu :P

      Usuń
  9. Ile wcieleń Kochana,ja zawsze miałam długie włosy.Najpierw swój naturalny kolor,później ciemne,"zafarbowane" przy pomocy Henny,a teraz jasne pasemka i tyle ;) Piękny warkocz na ostatniej fotce

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha zmieniałas się mega hardcor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę, ale to adekwatne do mojej porąbanej głowy :P

      Usuń
  11. Kolejne zdjęcie i kolejna zmiana na lepsze... Piękniejesz kobieto :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wow ale się zmieniłaś, super!,załuje że nie mam zbyt duzo zdjęć z gimnazjum:P ps. zapraszam do mnie na konkurs!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam dużo zdjęć z tego okresu, dopiero z liceum więcej :)

      Usuń
  13. Ale metamorfoza - włoski mega długie i bardzo zadbane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nad nimi pracuję, ale naprawdę jest rożnica między tym, co jest, a co było :)

      Usuń
  14. Widzę, że zmieniałaś fryzury i kolor, u mnie raczej cały czas było tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie miały takiego rollercoaster'a jak moje :P

      Usuń
  15. czarna fryzurka z grzywką mi się podoba :)
    pozdrawiam cieplutko;))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W makijażu jakoś wyglądałam, ale bez niego - blada + czarne włosy - średnio się czułam ;)

      Usuń
  16. O rany, faktycznie przeszłaś przez sporo kolorów i fryzur :) Też sporo kwestii uświadomiłam sobie dopiero z czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na zmiany na lepsze nigdy nie jest za późno :D

      Usuń
  17. Nie wiem czemu by się miały nie nadawać do bycia długimi:D no wtf;) widzę, że Twoje włosy sporo przeszły hihi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też tego nie rozumiałam i do tej pory nie rozumiem :D

      Usuń
  18. Podziwiam Cię kochana... Miałaś tyle fryzur... super:)
    Ja jednak zawsze zostaję przy długich, podcinam końcówki... zawsze trudno nawet mi ściąć końcówki... moze dlatego, że kiedyś miałam krótkie:)
    pozdrawiam cieplutko kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak trochę eksperymentowałam, chociaż zdarzają się i jeszcze lepsze agregaty :P
      Ja też miałam krótsze i wiem jak to jest chuchać i dmuchać na każdy mm, ale jeśli są zniszczenia, nie ma co płakać tylko ciąć - nic innego nie pomoże :)

      Usuń
  19. Bardzo ładne włoski i kolor :)) Prosta grzywka też muszę przyznać, że Ci pasowała :)

    OdpowiedzUsuń
  20. im dalej w las tym ładniejsze sa :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka