orchidea magia piekna: 2017

sobota, 8 kwietnia 2017

ZBYT CIEMNY PODKŁAD TO JUŻ NIE PROBLEM! ROZJAŚNIJ GO Z KOBO - WHITE BRIGHTENER MIX!

Wielu producentów podkładów wychodzi założenia, że w Polsce nie są potrzebne jasne odcienie podkładów. Szczególnie bladziochy mają z tym problem. Cieszę się, że na rynku wreszcie pojawił się tak świetny produkt, jakim jest Kobo brightener foundation mix! Cieszę się tym bardziej, ponieważ kosmetyk ten można kupić w drogerii i kosztuje niecałe 20 zł ;)



Na pewno jesteście ciekawi jak się sprawdza? Dla mnie, jest to jeden z lepszych tego typu produktów. Kropelki marki Makeup revolution są zbyt rzadkie i wodniste. Ten mixer ma odpowiednią gęstość. Bardzo dobrze łączy się z podkładem, nie zmienia jego właściwości (wykazuje działanie troszeczkę matujące, ale nie jest to ogromna różnica).
Niżej możecie zobaczyć jak wygląda na twarzy solo oraz po roztarciu.




Dużym plusem jest opakowanie. To tubka z wygodną, zwężającą się końcówką. Takie rozwiązanie zdecydowanie ułatwia aplikację i kontrolę ilości wydobywanego rozjaśniacza. Dodatkowo, szata graficzna zdecydowanie jest w moim guście. Proste, czarne opakowanie ze złotymi napisami cieszy oko.



Dla mnie jest to ogromne odkrycie i mam nadzieję, że mixer nie okaże się jedynie produktem z serii limitowanej, gdyż zapotrzebowanie na takie kosmetyki jest ogromne! Jeśli macie kłopot z dobraniem odpowiedniego odcienia podkładu lub macie w zasobach zbyt ciemny podkład to naprawdę warto wydać te 20 zł aby uniknąć kolorystycznej wpadki! Polecam ogromnie!



czwartek, 23 marca 2017

METAMORFOZA I

Rozpoczynam cykl metamorfoz! Tym razem postawiłyśmy na kolor, gdyż w codziennym looku nie ma miejsca na szaleństwo. My uwielbiamy fiolety i róże, a Wy?
p.s.: zdjęcie przed jest moim nr 1 ❤️❤️❤️


Lista kosmetyków:
- podkład skin balance Pierre René i Gowoonsesang brightening balmDr.G Polska
- korektor pro longwear MAC Cosmetics
- puder sypki KOBO Professional i puder setting powder Arbonne
- bronzer sahara sand KOBO Professional
- róż z palety sugar&spice Makeup Revolution Polska
- rozświetlacz paleta rozświetlaczy Wibo Kosmetyki
- cienie: paleta celestial Sleek MakeUP, paleta cieni redemption palette mermaids vs unicorns Makeup Revolution, paleta cieni rodeo belle ZOEVA, paleta cieni Naked 2 Urban Decay Cosmetics SEPHORA
- pigment KOBO Professional
- paletka cieni do brwi Catrice Polska
- tusz Rimmel London PL i Maybelline New York Polska
- kępki rzęs koreańskie
- pomadka w płynie Golden Rose Polska


sobota, 4 marca 2017

PODKŁAD CATRICE DH LIQUID COVERAGE VS BARDZO TŁUSTA SKÓRA! RECENZJA + TEST NA ŻYWO

W końcu ten osławiony podkład wpadł w moje ręce! Oczywiście mowa o podkładzie Hd liquid coverage marki Catrice! Zdobycie koloru 010 graniczy z cudem, dlatego kupiłam ciemniejszy odcień i mieszam go z rozjaśniaczem do podkładów marki Kobo.


Pierwsze, co spodobało mi się w tym podkładzie, to opakowanie. Szklana butelka wygląda estetycznie. Pipetka, oprócz funkcji ozdobnej, spełnia również funkcję użytkową - zdecydowanie umożliwia precyzyjne nabieranie produktu. Pipetka sprawdza się świetnie i uważam, że producenci mogliby częściej sięgać po tego typu rozwiązanie.


Catrice HD liquid coverage jest podkładem o kryciu średnim do mocnego (w zależności od ilości nałożonych warstw - ja nakładałam maksymalnie dwie). Świetnie sprawdza się w przypadku, gdy trzeba co nieco zakryć. Poradzi sobie także w przypadku maskowania zaczerwienionej skóry naczynkowej. Mimo jego dobrego krycia, nie daje efektu suchej i tępej maski. Ma działanie wygładzające (nie wchodzi w pory) i rozświetlające skórę i za to ma u mnie ogromnego plusa! Już dawno znudziły mnie podkłady o suchym, nijakim wykończeniu. Do tego, jego trwałość (jak na podkład drogeryjny) jest fenomenalna!


Jakie rodzaje skóry go polubią? Myślę, że każda, ale najlepiej będzie spisywać się na mieszanej, tłustej i mieszanej w kierunku normalnej. Najmniej polubi go cera sucha, ale odpowiednia pielęgnacja i dobra baza powinny pomóc. Testowałam go na mojej bardzo tłustej skórze i wytrzymał na niej cały dzień (po 10 godzinach zaczął wyświecać się w strefie T, co w moim przypadku jest ogromnym osiągnięciem)! Z tego powodu jest on idealnym podkładem do stosowania wtedy, gdy szczególnie danego dnia zależy nam na trwałości makijażu. Będzie świetną cenową alternatywą dla trwałych, ale drogich podkładów marek selektywnych - ten kosztuje niecałe 30 zł. Czego chcieć więcej?


Pewnie interesuje Was to czy ten produkt ma jakieś minusy? Tak, ale nieoczywiste ;)
Pierwszym minusem jest jego dostępność - ciężko dorwać kolor 010.
Drugim minusem jest fakt, że potrafi przesuszać. Długotrwałe produkty bardzo często to robią. Z tego powodu ja zaliczam ten podkład do kategorii "od czasu do czasu" - na codzień używam lekkich kremów bb lub podkładów mineralnych. Za to na większe wyjścia na pewno będę po niego sięgać!

Niektórzy zarzucają mu brak naturalności składu... Serio? A czy Catrice kiedykolwiek wmawiał nam, że tworzy kosmetyki naturalne? Pozwolę Wam samym odpowiedzieć na to pytanie.

Ja ten podkład pokochałam od pierwszego wejrzenia i polecam go wszystkim osobom, które szukają produktu trwałego, kryjącego, nie dającego efektu maski, a przy tym nie chcą zrujnować zawartości portfela ;)
Zapraszam Was także na film z testem na żywo tego kosmetyku - tam możecie zobaczyć jak wygląda on na mojej cerze po 10 godzinach noszenia;


niedziela, 26 lutego 2017

ZAKOCHAŁAM SIĘ W TYM LAKIERZE! ESSIE ETERNAL OPTIMIST


Jakiś czas temu zapragnęłam powiększyć moją minimalistyczną kolekcję lakierów do paznokci o kolor, którego wcześniej nie miałam. Nie sądziłam, że zdetronizuje wszystkie inne kolory, jakie wcześniej lubiłam!


Jeśli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że uwielbiam lakiery marki Essie. Nigdy mnie nie zawiodły. Próbowałam już sporo lakierów innych marek i za każdym razem byłam niezadowolona z trwałości.
Z tego powodu postanowiłam postawić na jakość, nie ilość i moja kolekcja obejmuje 5 lakierów (w tym jeden marki Kiko, który jest ok, ale nie ma takiej trwałości jak lakiery Essie).
Już nie będę przedłużać - pewnie jesteście ciekawi na punkcie jakiego koloru oszalałam?


Oto lakier Essie eternal optimist. Jest to lakier - dla mnie - idealny. Nazwa świetnie odzwierciedla jego kolor. Ciepły, ale jednocześnie neutralny. Widoczny, ale nie narzucający. Pasuje na każdą okazję. Odkąd go posiadam, noszę go codziennie i wiem, że prędko nie przejdzie mi ten szał - nic dziwnego!


Czy jest trwały? U mnie utrzymuje się świetnie nawet do tygodnia! Oczywiście, pod niego używam bazy. A manicure wykańczam utrwalającym topem (ale każdy z lakierów testuję w ten sposób i wiele nie daje rady). Taka trwałość jest dla mnie idealna. Nie muszę martwić się o to, żeby co chwilę coś poprawiać - a to jest dla mnie bardzo ważne.


Gdzie można go kupić? Mój kupiłam w Hebe za jakieś 32 zł. Tak - nie jest to najtańszy lakier, ale zdecydowanie warty tych pieniędzy. Zwłaszcza, gdy często sięgamy po dany kolor.
Lakiery Essie można także dostać w sprzedaży internetowej, gdzie inne odcienie można kupić w naprawdę niskich cenach.


Odkąd posiadam i noszę ten lakier na paznokciach, wiele osób komplementowało mój manicure. Wiele osób także pytało mnie co to za lakier i jaki kolor, bo koniecznie muszą go kupić. Nie dziwię się, że robi taką furorę. Przez swoją uniwersalność będzie świetnym wyborem dla każdego!
Czy będę powiększać moją kolekcję lakierów? Nie! Znalazłam swój ideał, który zostanie ze mną na długo!


poniedziałek, 20 lutego 2017

PRZYGOTUJ SWOJE CIAŁO I STOPY NA WIOSNĘ! Z OLEJKIEM W SPRAYU DO CIAŁA I PEELINGIEM DO STÓP MARKI iNELL

Zima nas jeszcze nie opuściła, ale niebawem poczujemy pierwsze promienie wiosennego słońca. A to idealny moment na wprowadzenie regularnych rytuałów pielęgnacyjnych! Warto zwrócić uwagę i skupić się na właściwej pielęgnacji aby osiągnąć fajne efekty jak najszybciej!



W moim rytuale pielęgnacyjnym nie może zabraknąć kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jak zapewne już wiecie, uwielbiam produkty o działaniu silnie nawilżającym i odżywczym, ale o lekkiej formule. Szczególnie ta cecha jest przydatna, gdy rano nie mogę poświęcić dużo czasu na czekanie aż balsam, olejek czy masło się wchłonie. Z tego powodu uwielbiam olejki do ciała w formie sprayu.



Olejek do ciała marki inell intensywnie nawilża i odżywia, ale jednocześnie nie stwarza bardzo tłustej, trudno wchłanialnej powłoki. To znacznie przyspiesza poranny rytuał pielęgnacyjny. Najpierw szczotkuję ciało na sucho, następnie spryskuję wybrane miejsca olejkiem i rozsmarowuję go w kilka sekund. Uwierzcie mi - zajmuje to raptem kilka minut!



Dzięki zawartości oleju sezamowego, oleju z owoców dzikiej róży, maśle shea oraz oleju arganoweo produkt idealnie sprawdzi się nawet u osób z bardzo suchą skórą. Bisabolol, który jest składnikiem ekstraktu z rumianku rzymskiego, działa łagodząco, antyseptycznie - świetnie sprawdza się w przypadku skóry skłonnej do alergii i naczyniowej.
Powiem Wam w sekrecie, że fajnie sprawdza się także jako produkt ochronny na końcówki włosów. To sprawia, że olejek jest niezwykle uniwersalnym kosmetykiem.
Będę regularnie wracać do tego kosmetyku, gdyż idealnie wpisuje się w moje potrzeby pielęgnacyjne.



Ale na tym nie koniec. Czas na stopy! Czy nikt z Was nie marzy o pięknych, gładkich i miękkich stopach? Na to pytanie nie muszę odpowiadać, bo odpowiedź bardzo dobrze znam!
Czy istnieje kosmetyk, który jednocześnie poprawi kondycję naszych stóp nie rujnując przy tym portfela? Oczywiście, że tak! Właściwą pielęgnację warto zacząć od zastosowania peelingu.



Czemu to właśnie peeling jest tak ważnym punktem w moim rytuale pielęgnacyjnym? Peelingi zdzierają martwy naskórek, który jest barierą dla substancji aktywnych. Dzięki nim, kremy czy balsamy zastosowane po ich użyciu, będą działać efektywniej!



Szczególnie w przypadku stóp ważne jest regularne złuszczanie. Zrogowaciała skóra nie tylko stwarza problemy estetyczne, ale także pielęgnacyjne. Zwłaszcza, gdy pęka - a to wywołuje ból. Lepiej tego uniknąć. Regularne stosowanie peelingów pozwala utrzymać skórę w świetnym stanie.

W przypadku pielęgnacji stóp najbardziej lubię peelingi mechaniczne, z drobinami pochodzącymi ze skorup orzechów. A peeling marki inell idealnie wpisuje się w moje upodobania. Dodatkowo, lubię gdy produkt posiada właściwości antyseptyczne i odświeżające. Dzięki temu moje stopy odczuwają ogromną ulgę po ciężkim dniu. Ekstrakty z mięty pieprzowej i rozmarynu spisują się w tej roli wyśmienicie. Za to mocznik odpowiada za właściwe utrzymanie równowagi pomiędzy oczyszczaniem a nawilżaniem. To składnik, którego warto szukać w innych produktach do pielęgnacji stóp. Dzięki niemu skóra nabierze miękkości i będzie nawilżona przez długi czas.



Kosmetyki dostępne są stacjonarnie i w sprzedaży wysyłkowej w sieci sklepów L'eclerc

niedziela, 12 lutego 2017

ŁAGODNY I SKUTECZNY DEMAKIJAŻ W JEDNYM? TO MOŻLIWE! POZNAJ MOJE NOWE ODKRYCIE - PŁYN MICELARNY ORAZ ŻEL DO DEMAKIJAŻU MARKI iNELL

Dobry, skuteczny, a zarazem łagodny demakijaż to postawa mojej pielęgnacji. Nie wyobrażam sobie pójść spać z warstwą makijażu zmieszanego z sebum i wszelkimi zanieczyszczeniami, które osiadły na skórze w ciągu całego dnia! Demakijaż to etap pielęgnacji, który dotyczy KAŻDEGO rodzaju skóry - nie tylko tłustej i trądzikowej.  Powiem to jeszcze raz - każdego - bez wyjątku!


Jak zapewne już wiecie, moje przygody z produktami do demakijażu - szczególnie oczu - kończyły się różnie. Największe problemy przysporzył mi płyn do demakijażu marki Garnier. Z tego powodu do produktów do zmywania makijażu oczu podchodzę ostrożnie. Zanim wydam jakąkolwiek opinię, testuję dany produkt w różnych warunkach i w tym czasie nie zmieniam innych produktów do pielęgnacji.


Płyny micelarne to moje ulubione produkty do demakijażu. Zawierają micele, które składają się z ogromnej liczby cząsteczek o działaniu hydrofilowym i lipofilowym. Dzięki takiemu połączeniu, jeden produkt potrafi uporać się z różnymi rodzajami zanieczyszczeń na naszej skórze.

Ostatnio testowałam płyn micelarny marki inell. I wiecie co? Zaskoczył mnie swoją skutecznością i delikatnością. Moje wrażliwe i skłonne do łzawienia oczy poczuły ulgę. Dzięki zawartości ekstraktu z liści peonii, która wykazuje działanie uspokajające, łagodzące, płyn sprawdzi się także u osób z cerą wrażliwą i naczynkową.


Jako makijażystka, często sięgam po kosmetyki trwałe i wodoodporne. A, jak zapewne wiecie, takie produkty ciężko jest usunąć. Ten micel poradził sobie z nimi świetnie! Usunął wszelkie eyelinery, kredki czy wodoodporny tusz - bez zbędnego tarcia!


Uwielbiam płyny micelarne, gdyż są to produkty wielofunkcyjne. Służą nie tylko do demakijażu, ale są także idealnymi zamiennikami toników. Dzięki temu sprawdzają się zarówno do użytku domowego, jak i w podróży. Kupując jeden produkt jesteśmy w stanie zaoszczędzić czas i pieniądze, co idealnie wpisuje się we wszechobecne dążenie do minimalizmu. A ja już wiem, że w mojej kosmetyczce zagości na dłużej!


Drugim produktem, który wzbudził moje ogromne zainteresowanie, był żel do demakijażu marki inell. Większość żeli, które znam, przystosowana jest do oczyszczania wyłącznie skóry twarzy. Jakie było moje ogromne zaskoczenie, gdy okazało się, że ten żel został specjalnie stworzony do mycia wrażliwych okolic oczu!


Żel przeznaczony jest do zmywania produktów wodoodpornych. Bez problemu radzi sobie z wodoodpornym tuszem, kredkami i eyelinerami w żelu. Obawiałam się, że dla okolic oczu może być zbyt silny - jednak moje obawy zostały całkowicie rozwiane! Jednym ze składników jest ekstrakt z chabra bławatka, który działa łagodząco. I faktycznie - żel nie wywołał żadnego podrażnienia moich wrażliwych oczu!


Dzięki żelowej konsystencji, używałam go na dwa sposoby - nakładałam na wacik i przecierałam lub aplikowałam na dłonie, rozmasowywałam w miejscu, które chciałam oczyścić. W obu przypadkach demakijaż kończyłam z użyciem wody.


Ogromnym plusem tego żelu jest jego uniwersalność. Pozwala na jednoczesne zmycie makijażu oczu i twarzy, co wpływa na przyspieszenie demakijażu.


Szczególnie polubią go osoby, które mają tendencję do nakładania jednorazowo zbyt dużej ilości płynów - uwierzcie mi, wielu ludzi ma ten problem! Płyny w nadmiernej ilości, nawet mimo bardzo łagodnego składu, potrafią wywołać podrażnienie. Żelowa konsystencja tego kosmetyku pozwoli uniknąć nadmiernego przedostawania się produktu do oczu.
Bardzo chętnie będę sięgać po ten żel do zmywania mocnych makijaży i charakteryzacji - wiem, że w tej roli poradzi sobie wyśmienicie!



Powtórzę w tym miejscu pytanie z tytułu tego wpisu - czy możliwe jest zrobienie jednocześnie łagodnego i skutecznego demakijażu? Z przyjemnością odpowiem - oczywiście, że tak!
Zawsze szukam płynów i żeli, które pozwolą mi z powodzeniem zmyć makijaż bez wywołania podrażnień i uczuleń. Wiele produktów z tej kategorii już mnie zawiodło. Natomiast te dwa zrobiły na mnie ogromne - oczywiście pozytywne -wrażenie! Oczyszczają łagodnie i skutecznie, więc będę po nie sięgać z przyjemnością!


Kosmetyki dostępne są stacjonarnie i w sprzedaży wysyłkowej w sieci sklepów L'eclerc

środa, 1 lutego 2017

CO JEST W MOJEJ KOSMETYCZCE?

Ostatnio mój makijaż dzienny ograniczyłam do niewielkiej ilości produktów- dzięki temu nie tylko skróciłam czas jego wykonywania, ale także unikam dylematów w stylu "a jakie to dziś produkty użyję?"!







 






     

Produkty, o których mowa, to:
- krem BB dr G. Goowonsesang brightening balm lub Klairs illuminating supple blemish cream
- korektor Bell hypoallergenic
- puder Arbonne setting pretty transluscent powder
- bronzer Kobo sahara sand
- róż Mac frankly scarlett
- rozświetlacz Kiko enriched flower highlighter
- eyeliner Bobbi brown long wear eyeliner bronze shimmer ink
- w przypadku, gdy nakładam cienie sięgam po paletę Makeup revolution salted caramel (lub Zoeva cocoa blend) i bazę pod cienie Lumene beauty base eyeshadow primer
- do brwi Bell wanted long lasting eyeshadow
- tusz Too faced better than sex
- pomadka Nyx soft matte lip cream 22


Tutaj możecie zobaczyć krótki film z tymi produktami w roli głównej:





niedziela, 15 stycznia 2017

Krem BB Klairs Illuminating Supple Blemish Cream | Porównanie kremu BB Dr G. Gowoonsesang Super Light Brightening Balm i kremu BB Klairs Illuminating Supple Blemish Cream

Jeśli śledzicie mój Instagram i kanał na YT to zapewne wiecie, że od jakiegoś czasu jestem posiadaczką kultowego kremu BB od dr G Gowoonsesang Super Light Brightening Balm. I sprawdza się u mnie świetnie (pojawił się nawet w ulubieńcach roku!). Moja jakże tłusta skóra go uwielbia! Zdarza się też, że nie muszę używać pudru po jego aplikacji - tak dobrze utrzymuje się na twarzy. Jego jedyny minus to dosyć ziemisty odcień, który nie sprawdza się u mnie latem.









Mimo, iż uwielbiam ten produkt, postanowiłam poszukać jakiejś alternatywy o ciekawszym odcieniu i alternatywy, która nie będzie testowana na zwierzętach. I znalazłam taki produkt! To krem BB Illuminating Supple Blemish Cream marki Klairs. Swój krem BB kupiłam na stronie Rubishop

















Testuję go od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że bardzo przypadł mi do gustu. Krem ma ogromnego plusa za kolor - jest zdecydowanie bardziej żółty, niż odcień BB dr G. Bardzo fajnie stapia się z kolorem mojej skóry. Nie powoduje wysypu niedoskonałości, co dla mnie jest bardzo ważne. Moja skóra miewa okresy wysypu wyprysków, a kosmetyki kolorowe potrafią te zmiany powiększać.






 












A tu możecie zobaczyć porównanie kolorów tych dwóch kremów BB.





















 


Czym różnią się te dwa produkty?

Krem BB dr G. jest mocniej kryjący i mniej błyszczący. Będzie fajną opcją dla osób, które szukają jednoczesnego rozświetlenia ale przy tym zależy im na mocnym kryciu. BB Klairs jest delikatniejszy i bardziej nawilżający, a także ma bardziej świetliste wykończenie. Posiada także mniejsze krycie (ale można je budować, co jest dużym plusem). W przypadku tego BB sebum wydziela się troszkę szybciej, ale - wbrew pozorom - wcale mi to nie przeszkadza. Dlaczego? Bo oba te produkty świetnie utrzymują się na skórze. Nie ścierają się, nie tworzą smug, nie podkreślają widoczności porów ani nie uwydatniają linii mimicznych. Dlatego jestem w stanie wybaczyć im ten "brak długiego utrzymywania sebum w ryzach".




 











Bardzo zależało mi na tym aby znaleźć produkt, który będzie spełniał moje oczekiwania, a przy tym nie będzie testowany na zwierzętach. Wśród marek azjatyckich nie ma zbyt wielu takich produktów. Mimo to - udało się. Jestem zadowolona z mojego odkrycia i na pewno będę mówić o nim więcej w kolejnych wpisach i filmach. Postaram się także nagrać test tego produktu tak, abyście mogli zobaczyć jak spisuje się na mojej skórze.

A Wy, jakie kremy BB znacie i lubicie?






czwartek, 5 stycznia 2017

ESENCJA DO TWARZY - CO TO ZA PRODUKT I DLACZEGO WARTO GO UŻYWAĆ?

Esencje do twarzy to bardzo popularny element pielęgnacji koreańskiej. Esencja Lila Lily Konad to świetny produkt, który idealnie wpasował się w potrzeby mojej skóry.












 




Nawilża i odżywia ale nie pozostawia tłustej, nieprzyjemnej warstwy, która w przypadku cery tłustej nie jest zbytnio pożądana. 














 




Chcecie więcej usłyszeć na temat tego produktu? Zapraszam Was do obejrzenia filmu:


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka