orchidea magia piekna: MOJA PIELEGNACJA WLOSOW - KROK PO KROKU + LISTA PRODUKTOW

czwartek, 7 sierpnia 2014

MOJA PIELEGNACJA WLOSOW - KROK PO KROKU + LISTA PRODUKTOW

Tak, jak obiecałam niedawno, dzisiejszy post poświęcę pielęgnacji moich włosów. Stwierdziłam, że opiszę schemat swoich poczynań, który postaram się przedstawić w formie - krok po kroku.

Schemat w skrócie:
1. olejowanie
2. mycie
3. nałożenie odżywki/balsamu/maski
4. suszenie
5. wcierki
6. zabezpieczanie końcówek
7. suszenie/stylizacja


A teraz rozwinę te wszystkie punkty. Postaram się to zrobić najkrócej jak potrafię, ale uprzedzam - post może nie być krótki.

1. Olejowanie:
to jeden z najgenialniejszych zabiegów, jakie możemy podarować swoim włosom. Olej nakładam zawsze przed myciem na całe - lub 3/4 włosów (w zależności od rodzaju oleju - niektóre można nakładać na skalp). Aplikuję go zawsze na 1-2 h przed myciem. Kiedyś niepotrzebnie nakładałam olej na całą noc - nie zmienia to jego działania, a musiałam kombinować - jak nie wybrudzić pościeli. Teraz już nie mam tego problemu :)
Po upływie tego czasu myję czuprynę łagodnym szamponem, który je oczyści, ale nie zniweluje działania oleju - szampony z SLS są zbyt mocne do zmywania oleju.

Jaki wpływ na włosy mają oleje?
Świetnie wygładzają, nadają blask, ograniczają puszenie. Sprawiają, że włosy stają się elastyczniejsze. Niektóre oleje dodatkowo mogą mieć inne funkcje (oprócz w/w), np. chronią przed wypadaniem, przyspieszają porost itp.

Jaki olej najlepiej się u nas sprawdzi?
Podstawowa i najlepsza metoda to testowanie i obserwowanie rezultatów. Istnieją pewne wytyczne, które mogą pomóc nam w wyborze. Ale najpierw muszę zacząć od poinformowania Was, że są 3 podstawowe rodzaje włosów:

- niskoporowate - gładkie, śliskie, odporne na stylizację i uszkodzenia
- wysokoporowate - rozchylone łuski, bardzo często zniszczone, podatne na uszkodzenia, bardzo często puszące się
- średnioporowate - mieszanka tych dwóch rodzajów
I tu dorzucę ważną uwagę. Jeśli urodziliśmy się z danym rodzajem włosów, nie jest to równoznaczne z posiadaniem właśnie takiego rodzaju przez całe życie. Włosy, które naturalnie były średnioporowate, mogą przejść w wysokoporowate na skutek niewłaściwej pielęgnacji, a przede wszystkim farbowania chemicznego i stylizacji termicznej.
Każdy z trzech rodzajów włosów ma inne potrzeby i dany rodzaj oleju będzie się różnie sprawdzał. W internecie włosomaniaczki stworzyły specjalne listy z rodzajem włosa a olejem, jaki powinien się lepiej sprawdzić. Chociaż zdarzają się wyjątki od reguły - dlatego powiedziałam Wam, że najlepsza metoda to testowanie. Mimo to wpiszcie sobie w google hasło - Wasz rodzaj włosów + olej i wyskoczą Wam artykuły na ten temat. A jeśli dalej macie problem z oszacowaniem Waszej porowatości to zróbcie to samo tylko wpiszcie porowatość włosów i też na pewno znajdziecie obszerniejsze posty o tym zagadnieniu. A najlepiej jeśli uda Wam się dorwać do jakiegoś mikroskopu - on nie kłamie i łatwo zobaczycie do której kategorii przynależycie.
Jaką moje włosy mają porowatość i jakie oleje najbardziej lubię?
Moje włosy - tak przypuszczam; nie badałam ich pod mikroskopem - mają porowatość średnią do wysokiej. Mimo to, jednym z moich ulubieńców jest olej kokosowy, który teoretycznie polecany jest dla niskoporowatych. Drugim ulubieńcem jest mieszanka olejków Babydream fur mama (dostępna w Rossmannach). Godna polecenia jest też mieszanka olejków Alterry do ciała. Ale moim nr 1 jest olej z pestek winogron - taki do jedzenia - tani, łatwo dostępny - czego chcieć więcej? :)

2. Mycie:
Parę lat temu moje kłaki myłam codziennie z powodu ich szybszego przetłuszczania się. Tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że koło się zamykało - codzienne mycie + agresywny szampon oczyszczający = momba wysuszająca, co może nawet doprowadzić do łupieżu. Często wtedy sięgamy po szampony przeciwłupieżowe, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że sami sobie robimy krzywdę. Moja skóra broniła się sama, nadrabiając straty w postaci wzmożonego przetłuszczania. Wtedy postanowiłam zmienić częstotliwość ich mycia i zmienić szampon na łagodniejszy. Początkowo był to szampon Alterra (wszystkie rodzaje, ale szczególnie polubiłam wersję z papają i bambusem - teraz używam je rzadziej, tylko do mocniejszego oczyszczania, gdyż zawierają one łagodniejszą wersję SLS - a co to jest, wyjaśnię dalej w tekście), a teraz jest to jeszcze lepszy szampon - dla dzieci Babydream (dostępny w Rossmannie).
Teraz nie czuję potrzeby codziennego mycia skalpu. Robię to co 2-3 dni nawet w upały (ale fakt - wtedy też rzadziej noszę włosy rozpuszczone). Bardzo lubię też szampon John Masters Organics (recenzja klik), ale jest on o wiele droższy i nie zawsze mogę sobie na niego pozwolić. Te produkty lubię tak bardzo ze względu na fakt, że nie zawierają ani SLS ani ich pochodnych ani silikonów. SLS-y to detergenty, spieniacze, które bardzo często odpowiadają za wysuszanie i swędzenie skalpu. Jeśli macie taki problem - zmieńcie szampon na łagodny. Dodatkowym plusem delikatnych szamponów jest funkcja idealnego zmywania olejów, ale bez likwidacji ich działania.

Wiem, że na początku, po zmianie środka myjącego, Wasze włosy mogą być bardziej plątliwe (wykluczenie silikonów), ale z czasem powinno się to zmienić. Zresztą, dużą rolę odgrywa tutaj odżywka/balsam/maska, którą należy używać po każdym myciu.
Jak myję swoje włosy?
Szampon nakładam jedynie na skalp - jedną część na wierzch głowy, drugą od strony karku (mam długie włosy, więc łatwiej jest mi rozprowadzić produkt w ten sposób) po to, aby były dobrze oczyszczone. Nigdy nie nakładam kosmetyku na końce. Szampon pod wpływem ruchów dłonią ładnie rozprowadza się na całej długości włosów, a najmniejsza jego ilość dociera na końce. W tym miejscu nie potrzebujemy mocnego oczyszczania, gdyż końcówki na ogół są bardziej suche, niż podstawy. Czynność powtarzam.

3. nałożenie odżywki/balsamu/maski:
Odżywki:
nakładam je zawsze po myciu, na mokre, odsączone włosy.
Moimi ulubionymi produktami w tej kategorii są: odżywka John Masters Organics (recenzja - klik), odżywka Isana niebieska (dostępna w Rossmannie), balsam na propolisie Babuszki Agafii (dostępna w drogerii Jasmin). Wszystkie z tych kosmetyków łączy jedna cecha - nie mają silikonów w składzie, ale zapełnione są składnikami aktywnym, które działają, a nie tylko polepszają ich stan wizualnie. Dobrymi odżywkami, które testowałam, są także: Alterra z granatem (dostępna w Rossmannie), Garnier z masłem shea, Nivea long repair czy ajurwedyjska Orientany.
Aby poznać swoje ulubione, trzeba po prostu testować je przez dłuższy czas i obserwować jej wpływ na stan włosów. Innej metody na razie nie znalazłam.


Maski:
nakładam je raz na jakiś czas, czasem częściej - w zależności od potrzeb. Moje ulubione maski to: Farmavit z lnem, Pilomax henna treatment wax (niektórzy bardziej polubią Biovax), Kallos waniliowa (ale czaję się też ta tę podstawową wersję - Kallos crema al latte).
Maskę trzymam na włosach ok 10-20 minut, a wax zawsze nadłużej.


Potem zmywam produkt i ostatni raz płuczę włosy chłodną wodą aby domknąć łuski. Następnie delikatnie ściskam je aby zdjąć z nich nadmiar wody i zawijam w ręcznik. Chodzę z nim kilka minut, aby ręcznik zebrał jeszcze dodatkową wodę.
Po upływie w/w czasu ściągam ręcznik i połowę włosów spryskuję (tylko w rozsądnej ilości) odżywką w sprayu - Gliss Kur (moja ulubiona wersja to żółta, gdyż ma silikony, ale dodatkowo zawiera sporo olejków, co daje nam środek, który chroni przed uszkodzeniami).

5. Wcierki:
Po umyciu na skalp nakładam wcierkę. Najczęściej jest to Jantar, woda pokrzywowa lub spray dodający objętości z Yves Rocher.
Jantar i woda pokrzywowa działają pobudzająco i wzmacniają porost włosów, natomiast sprawy z Yves Rocher dodaje włosom objętości. Stosuję je naprzemiennie, w zależności od potrzeby.


6. zabezpieczanie końcówek:
Końce pokrywam delikatną warstewką dowolnego olejku. Gdy włosy są prawie suche, nakładam na nie silikonowe serum i w tym momencie bardzo delikatnie je przeczesuję (zaczynając od dołu) drewnianym grzebieniem. Potem zostawiam włosy do pełnego wyschnięcia.
Moje ulubione serum do koncówek to: Green Pharmacy (w drogerii Natura), Alfaparf nutri (dostępne w sklepach fryzjerskich), Grapeseed glossing serum z The Body Shop oraz Biovax wit A+E. Wszystkie spisują się świetnie, używam je naprzemiennie.

Głównym składnikiem, który świetnie zabezpiecza końcówki przed mechanicznymi uszkodzeniami oraz utratą wody, jest silikon. I w tym przypadku, gdy używamy go w rozsądnych ilościach, wcale nie musimy obawiać się jego działania. Zdarza się, że w ciągu dnia dodatkowo dokładam maleńką porcję serum, aby ujarzmić i chronić końce przed rozdwajaniem (chociaż jeszcze nie udało mi się osiągnąć stanu - włosów bez rozdwojeń, ale ciągle nad tym pracuję).

7. suszenie/stylizacja:
a co to jest? :) Tak naprawdę suszarkę/prostownicę czy lokówkę używam od wielkiego dzwonu. Odstawiłam wszystkie te destrukcyjne urządzenia. Włosy schną samoistnie. Myję je głównie wieczorem i jak już są suche związuję je delikatnie w koczek i tak śpię. I wiem, że są mi za to wdzięczne.
Mimo to wiem, że niektórzy nie mogą się obyć chociaż bez suszarki i dlatego postaram się zrobić osobny post o zabezpieczaniu kosmyków przed ciepłem oraz o moich sposobach stylizacji włosów bez użycia ciepła - bo takie naprawdę istnieją! :D


I na koniec zdjęcia moich włosów. Bez czesania, więc są lekko zbite, bo wczoraj testowałam nową metodę na loki bez użycia ciepła - na ramiączku od stanika. Jak przetestuję dłużej, to na pewno dam Wam znać. Zdjęcia robione wieczorem, więc kolor może wydawać się inny, niż w świetle dziennym. Nie jest to jeszcze stan idealny, ale jestem naprawdę zadowolona z postępów, jakie poczyniłam. Możecie je zobaczyć w poprzednim poście - klik.
Co jakiś czas postaram się dodawać post z aktualizacją stanu moich włosów - będziemy mogli obserwować ich zmiany (mam nadzieję, ze na lepsze^^).





54 komentarze :

  1. Całkiem sporo tych produktów ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak sie wydaje,ale wcale nie nakladam 3 masek czy 3 odzywek jednocześnie :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jest troche, ale nie uzywam wszystkich jednocześnie :)

      Usuń
  3. Dużo tych produktów i z mojej wiedzy wiem, że nie wszystkie są potrzebne, bo tylko niepotrzebnie obciążasz włosy. Powinno stosować się albo odżywkę albo wcierki, najlepiej robić to naprzemiennie. Spróbuj, zobaczysz efekt:) Polecam Ci również, żebyś nie olejowała włosów za każdym razem, zaczną się gwałtownie przesuszać po dłuższym stosowaniu tych produktów. I z doświadczenia wiem, że lepiej nie wiązać włosów na noc, będą się łapać, włos uszkadza się pod wpływem związania gumką, staje się osłabiony i zaczyna się kruszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za rady,kazde sa cenne :) ale juz przetestowalam u siebie wersję spania z rozpuszczonymi wlosami, a ze ja sie szczególnie wierce, to wlosy uszkadzaly sie mechanicznie i plataly - wole je luzno zwiazac grubsza gumka bez metalowych części. od dawna olejuje wlosy i na razie nie zauważyłam zadnego zlego wplywu na moja czuprne, dodatkowo od czasu do czasu stosuje szampon oczyszczajacy i daje wlosom swiety spokoj, ale przyjrze sie glebiej jeszcze Twojej poradzie :)

      Usuń
  4. łał! sporo tego! masz śliczne włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby sie wydaje duzo,ale nie uzywam wszystkiego na raz. Normalnie jest to olej+szampon+odzywka+cos silikonowego+spray unoszacy u nasady :)

      Usuń
  5. Jakoś nie mogę się zmusić do regularnego olejowania włosów, ah to lenistwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też świetnie sprawdza się na włosach olejek Babydream dla mam.
    Jest nieoceniony, no i ładnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany podziwiam za zapał,bo ja co najwyżej mogę się podpisać pod punktem drugim i jak chęci i czasu nie zbraknie to pod trzecim;-)a produkty w szafce stoją i chyba po takim poście wieczorkiem rytuał dla włosów uczynię;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja regularnie wcieram we włosy naftę z kilkoma kroplami olejku rozmarynowego i jestem zachwycona efektem, włosy pięknie błyszczą, są gładziutkie, mniej się przetłuszczają - kiedyś myłam raz na 2 dni, a obecnie wystarczy co trzy dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest jeden z wielu plusów olejowania :)

      Usuń
  9. Bardzo ładne masz włoski.
    Pielęgnacja... wow, jak tego dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się tylko tak wydaje. Pokazałam wszystko, co mam i się u mnie sprawdza, żeby był wybór :)

      Usuń
  10. Sporo tego, uwielbiam zadbane włosy! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wcale nie jest dużo :P oj ciągle walczę o ich kondycję :)

      Usuń
  11. Dość sporo tego. Masz bardzo ładne włosy.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo duzo tych produktów ja tylko uzywam odzywki na koncówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie uzywam wszystkiego na raz, ale wiem, ze dla niektorych moze to byc szok :)

      Usuń
  13. Planuję i ja olejować włosy ale jakoś nie mogę się do tego zabrać :) Moja pielęgnacja włosów jak na razie jest prosta jak budowa cepa, nie to co u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę warto spróbować, bo efekty potrafią być cudowne :D

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Troszkę jest, ale naprawdę nie zajmuje mi to wiele czasu :)

      Usuń
  15. Ja nie mam tyle zapału co Ty, ale chyba daję radę;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze nigdy nie olejowałam włosów, bo ogólnie u mnie samo mycie i potem odżywka jest wystarczające, włosy zawsze mam miękkie i gładkie :) Ale muszę wypróbować jakiś olej (pewnie kokosowy), może zobaczę super efekty.
    A ja też nie używam suszarki.
    I Twoje włosy bardzo mi się podobają! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Jesli masz niskoporowate wlosy to kokos bedzie idealny :D

      Usuń
  17. do numeru 3 włącznie mam taki sam schemat, później włosy schną same i zabezpieczam końcówki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie uzywam suszarki, odstawilam wszystkie urzadzenia termicze :)

      Usuń
  18. Ja nakładam olej na całą noc, ale skoro mówisz, że nie warto, to chyba z tego zrezygnuje, bo trochę to kłopotliwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez kiedys tak robilam, a bylo to uciazliwe i naprawde nie widze specjalnej roznicy. Sprobuj, moze u Ciebie tez to zadziala :)

      Usuń
  19. Faktycznie przykładasz się i spory ten Twój schemat. U mnie tylko odżywka po umyciu głowy, ewentualnie jakiś olejek i na tym się kończy. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpowiedzi
    1. No nareszcie zanalazl sie ktos, kto nie zadaje sobie najpierw pytania "ile ona tego uzywa?" hehe :)

      Usuń
  21. Też bardzo polubiłam olejowanie :) Niestety wcierki na mnie nie działają ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no nie na kazdego dziala wszystko :) moze lepiej sie sprawdzi dzialanie od wewnatrz, czyli picie np skrzypokrzywy? :)

      Usuń
  22. ostatnio mam przerwę w olejowaniu i nie wpływa to najlepiej na moje włosy, muszę zacząć poświęcać im więcej czasu, uwielbiam odżywki gliss kur w psikaczu, są rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mialam krotka przerwe i od razu moje wlosy to odczult. A z tych odżywek to najlepsza jest ta zolta,bo ma zdecydowanie najlepszy sklad :)

      Usuń
  23. Ja mam wrażenie , że przez olejiwanie wypadają mi bardziej włosy ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze nakladasz zbyt duzo oleju albo nie jest dobrze dobrany? Ja np oleju nie nakładam na skalp:)

      Usuń
  24. Ja ostatnio ograniczyłam włosową pielegnację do minimum,ale za to nie prostuję wlosów i bardzo rzadko sięgam po suszarkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wcale nie jest tego az tak duzo, ale odstawienie suszarki i prostownicy duzo daje :)

      Usuń
  25. włoski odwdzięczą się na pewno taką pielęgnacją :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Też używam odżywek Gliss Kur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza jest ta żółta z olejkami. Ma bardzo dobry skład ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka